
Klient produktu tradycyjnego jest bardziej świadomy



Zapytaliśmy Sławomira Czywilisa, właściciela firmy Marfor czy misja firmy polegająca na ręcznym wyrabianiu serów pozostaje aktualna? – Zdecydowanie tak. Od początku aż po dzień dzisiejszy nie zrezygnowaliśmy z ręcznego wyrobu naszych produktów. Oczywiście dzięki wieloletniemu doświadczeniu usprawniliśmy wiele punktów w cyklu produkcyjnym, jednak wyciskanie ręczne (w gwarze góralskiej mówi się na to klaganie i pucenie) nadal obowiązuje. Warto też podkreślić, że nasze sery są wędzone tradycyjnie, naturalnym dymem bukowo-olchowym w niskich temperaturach. Dzięki temu mają oryginalny smak i zapach.
Jak w tym czasie zmienił się polski konsument i jego oczekiwania wobec Państwa produktów?
– Przez pryzmat 25 lat działalności widzimy, że nasz klient na pewno jest bardziej świadomy. Wie, czego się spodziewać, gdy sięga po Serecki Marforki. Popularność tych serów w górskich kurortach spowodowała, że można wrócić wspomnieniami do serków góralskich już z lady sklepowej po zakończeniu letniego czy zimowego pobytu w górach.
Czy Serecek Marforek musiał w tym czasie dostosować się do zmieniających się potrzeb odbiorców i konsumentów? Jak ewoluował ten produkt?
– Pierwsze wzmianki o wytwarzaniu sera o nazwie „oscypek” sięgają XV wieku. To ponad 500 lat tradycji. Receptura została spisana w okolicy 1750 r. i do dziś praktycznie nie została zmieniona. Dlatego nigdy nie przyszło nam do głowy, aby cokolwiek modyfikować. Zależało nam wręcz na tym, aby jak najlepiej odzwierciedlić smak, jakość i zapach serów, które do dzisiaj są produkowane w bacówkach góralskich – dodał Sławomir Czywilis.


