Mlekpol (SM): Malejąca siła nabywcza jest faktem

Janusz Górski
Forum Mleczarskie Handel 6/2022 (114)
Małgorzata Cebelińska Mlekpol
© mlekpol

mlekpol logo

Wywiad z Małgorzatą Cebelińską
Dyrektor Handlu w Mlekpol (SM)


Janusz Górski: O ile wybuch wojny w Ukrainie wytworzył u konsumentów nawyk bardziej powściągliwego robienia zakupów i robienia zapasów, o tyle pesymistyczne dane makro w zakresie inflacji wzmagają potrzebę uważnych i oszczędnych zakupów. Jak te zjawiska przekładają się na poziomy sprzedaży produktów Mlekpol (SM)?

Małgorzata Cebelińska: W Polsce jest jeszcze ok. dwuprocentowa dynamika skupu mleka, natomiast na rynku światowym zauważalne są ograniczenia. W Europie nawet liderzy, jak Francja, Holandia czy Niemcy, dysponują coraz mniejszą ilością mleka w porównaniu do roku ubiegłego. Przyczyny tego stanu rzeczy są różne i oprócz trudnych warunków pracy oraz braku sukcesji pojawiły się takie problemy jak wzrost kosztów paliw, energii, pasz, nawozów i środków ochrony roślin. Sprzedaż produktów Mlekpolu jest na podobnym poziomie jak w poprzednim roku, natomiast otrzymujemy sygnały, że wyższe ceny na półkach wpływają na bardziej przemyślane zakupy, co wiąże się z ograniczeniem popytu na produkty z kategorii premium i zakupami na zapas. Według statystyk dzisiaj pojedynczy paragon ma zdecydowanie wyższą wartość niż przed rokiem, natomiast liczba produktów w koszyku jest mniejsza. Mam nadzieję, że zaowocuje to zmniejszeniem skali marnowania żywności. Co pozytywne, w wielu sklepach funkcjonuje już system przecen towarów z krótkim terminem, który skutecznie minimalizuje to ryzyko i pozwala konsumentom na sięgnięcie po produkty ze zbyt wysoką ceną regularną.

Utrata wartości pieniądza i spadek realnej siły nabywczej posiadanych zarobków oznaczają poszukiwanie przez konsumentów tańszych alternatyw o akceptowalnej jakości, także produktów private label. Czy marki Mlekpolu odczuwają tę presję?

Marki Mlekpolu to przede wszystkim polski surowiec, wysoka jakość i wyjątkowy smak. Konsument ma do nich zaufanie i pewność, że za każdym zakupem produkt ten będzie „powtarzalny” oraz w pełni odpowiadający oczekiwaniom. Na reputację swoich marek Spółdzielnia pracuje od ponad 40 lat, stale prowadząc komunikację z klientami, działania promocyjno-marketingowe, a także inne czynności wspierające sprzedaż. Wobec tego marki Mlekpolu nie odczuwają presji konkurencyjności produktów w markach własnych, tym bardziej że producenckie podwyżki cen wyrobów wprowadzane są stopniowo i w zrównoważony sposób. Malejąca siła nabywcza jest już faktem i wspólnie z resztą rynku mierzymy się z tym zjawiskiem. Jest nam bardzo przykro, że w ostatecznym rozrachunku konsekwencje wyższych cen i inflacji muszą ponosić konsumenci.

Czy zamierzają Państwo w większym stopniu być dostawcą produktów private label?

Produkcja wyrobów w markach własnych to przede wszystkim rynek zewnętrzny, czyli rynki wewnątrzunijne i eksportowe. Aby móc tam zaistnieć, należy nie tylko spełniać sugestie handlowców i oczekiwania miejscowych konsumentów, ale również dbać o czytelność i zrozumiałość etykiety i opakowania. Dlatego Mlekpol decyduje się na produkcję pod markami własnymi doświadczonych dystrybutorów. Sieciom funkcjonującym na rynku polskim Spółdzielnia także oferuje wyroby w ich markach, realizując model biznesowy, który jednocześnie obejmuje produkty z oferty Mlekpolu. Natomiast odbywa się to w mocno ograniczonym zakresie i w wypadku wyrobów, w odniesieniu do których dysponujemy wolnymi mocami przetwórczymi.

Czy spodziewa się Pani nadejścia wojny cenowej w jakiejś postaci w największych sieciach handlowych i udziału asortymentu mleczarskiego w tych działaniach?

Trudno wypowiadać się w kwestii prowadzenia polityki biznesowej przez sieci handlowe. W Polsce działa bardzo wiele różnych sieci sklepów, które stale i na rozmaite sposoby rywalizują o konsumenta. Dzisiaj realnym problemem jest nie tylko cena, ale również dostępność produktów na półkach, dlatego dla każdego producenta ważna jest produkcja, którą można zaplanować w dłuższym okresie, tak aby ją zoptymalizować. Nawet jeżeli producent dysponuje oczekiwaną ilością towarów przeznaczonych na promocję w danej sieci, może napotkać utrudnienia w zakresie organizacji transportu. Z tego względu istotne, aby sieci i ich przedstawiciele oraz producenci wzajemnie się szanowali i rozumieli kosztotwórcze okoliczności, tak aby konsument nie musiał płacić za działania sieci mające na celu poprawę ich konkurencyjności.

Uchodźcy ukraińscy to już znacząca grupa zakupowa podtrzymująca poziom zakupów nabiału w Polsce. Jak ocenia Pani z perspektywy 7 miesięcy wpływ tej wojny na handel nabiałem w skali polskiej i europejskiej?

Wojna w Ukrainie zasadniczo wpłynęła na handel nabiałem zarówno w skali polskiej, jak i europejskiej. W początkowym stadium całkowicie zatrzymała wymianę handlową pomiędzy krajami UE a Ukrainą. Ta po kilku tygodniach się odbudowała, chociaż w znacznie okrojonym asortymencie. Konsumpcja w Polsce, uwzględniająca napływ ludności z Ukrainy, jest trudna do oszacowania i przede wszystkim zauważalna w podstawowych produktach. Ponadto należy mieć na uwadze pomoc, którą Polacy i przedstawiciele polskiego biznesu prowadzili i wciąż prowadzą na szeroką skalę, zwłaszcza w odniesieniu do produktów trwałych i długoterminowych takich jak wyroby UHT, sery oraz serki topione. Natomiast najważniejszy jest globalny rynek, a wpływ wojny na jego funkcjonowanie okazuje się niezwykle znaczący, gdyż spowodował już wiele wymiernych strat w handlu i dostępie do różnych surowców.

Dziękuję za rozmowę
Janusz Górski