ZPPM: Przed nami nowe wyzwania

Janusz Górski
Forum Mleczarskie Handel 6/2023 (120)
Marcin Hydzik
© zppm

Rozmowa z Marcinem Hydzikiem,

Prezesem Zarządu Związku Polskich Przetwórców Mleka

związek polskich przetwórców mleka logo


Janusz Górski: Panie Prezesie, spróbujmy dokonać podsumowania ostatnich miesięcy w handlu międzynarodowym commodities oraz w popycie krajowym. Jak wygląda sytuacja przez pryzmat twardych liczb w produkcji, eksporcie, imporcie i sprzedaży krajowej?

Marcin Hydzik: Mimo spadku cen mleka surowego o prawie 23% i zapowiedzi ograniczania produkcji w gospodarstwach skup mleka w Polsce w okresie od stycznia do lipca 2023 r. w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego wzrósł o 1,46%. W tym samym czasie produkcja OMP wzrosła o ponad 6%, serów o niemal 5% i produktów fermentowanych o prawie 4,5%. W przypadku pozostałych produktów odnotowano kilkuprocentowe spadki. Wyjątek stanowi PMP, którego produkcja zmalała o ponad 13%. Jeżeli chodzi o polski eksport mleczarski, to mimo że w analizowanym okresie pod względem wolumenu sprzedaliśmy za granicę minimalnie więcej niż przed rokiem, pod względem wartości odnotowano spadek polskiego eksportu o ok. 9%. 

Mimo że dokładnych danych dotyczących zmian spożycia przetworów mlecznych w Polsce w 2023 r. jeszcze nie ma, to ze zmian wielkości produkcji poszczególnych rodzajów produktów oraz ogółem ze zmian wydatków gospodarstw domowych na żywność można wnioskować, że popyt krajowy na produkty mleczne w przeliczeniu na mieszkańca niestety zmalał – konsumenci po prostu oszczędzają.

Pojawiają się głosy w branży, że powoli, ale widać sygnały poprawy sytuacji. Czy przychyla się Pan do głosów optymistów, czy jednak pesymistów? Jakie argumenty wskazują na poprawę, a jakie na dalsze pogarszanie się sytuacji branży?

Powiedziałbym, że widać stabilizowanie się sytuacji na niskim poziomie cenowym. Ostatnie notowania GDT dają nadzieję na odrobinę optymizmu, ale to musi zamienić się w pewien trend. Z kolei ciągle niewystarczający import do Chin nie pomaga w dłuższej perspektywie. Wydaje mi się również, że nie powinniśmy utożsamiać dobrej i złej sytuacji w mleczarstwie wyłącznie z cenami rynkowymi, ale z umiejętnością radzenia sobie naszej branży z dostosowaniem się do nowych wyzwań i kryzysów. Mam tu na uwadze kwestie utrzymania rynków eksportowych i zdobywanie nowych, możliwości ekspansji poprzez uruchamianie produkcji na nowych rynkach – w tej chwili najciekawszym, ale i pewnie trudnym ze względu na wojnę, jest rynek ukraiński – dostosowywanie się do wyzwań związanych ze zmianami klimatycznymi. Same ceny mleka, oczywiście istotne tu i teraz, są jednym z elementów służących do oceny branży. 

szkolenie zppm
Szkolenie ZPPM zorganizowane z dofinansowaniem z Funduszu Promocji Mleka poświęcone Zielonemu Ładowi i raportowaniu ESG.
© zppm

Fakt, że mamy za oknami jesień, pozwala dokonać pewnego rozrachunku z tym trudnym rokiem. Czy Pana zdaniem nasilą się procesy upadłościowe i konsolidacyjne oprócz tego, co widzieliśmy w pierwszej połowie roku?

Tak, myślę, że kryzys zawsze jest elementem wzmacniającym przejęcia i konsolidacje. Duże firmy wyczuwają możliwości dołączania mniejszych, będących w gorszej sytuacji ekonomicznej. Nie chciałbym oceniać, czy to dobrze, czy źle. To się po prostu dzieje i świadczy tylko o tym, że nasza branża jest dynamiczna i dostosowuje się do sytuacji. Podobne zjawisko może mieć miejsce u producentów mleka, gdzie wysokie koszty produkcji, mała jej skala, niestabilność rynków i prognozowane wydatki na dostosowanie do wymogów Zielonego Ładu mogą skłonić niektórych producentów do wycofania się z branży. Powstaje pytanie, co to oznacza dla naszego rynku wewnętrznego, dla eksportu, spożycia krajowego itd. Sądzę, że najgorszym scenariuszem jest pewnego rodzaju myślenie sentymentalne w rodzaju postulatów powrotu do kwot mlecznych czy interwencjonizmu. 

Oprócz przechodzenia przez trudny rok branża mleczarska musi zmierzyć się z dużymi wyzwaniami na styku producenci–handel. Jednym z nich jest system kaucyjny. Jakie rozwiązania są najbardziej dyskusyjne i dlaczego?

Co do kwestii kaucyjnych oczekujemy od nowego rządu dostosowania poziomów zbiórki do tych wynikających z wymogów unijnych (a nie wyższych), zwolnienia kaucji z podatku VAT czy też przesunięcia wejścia w życie ustawy, aby uniknąć płacenia kar z powodu niemożności realizacji zbiórki w tak krótkim terminie. Liczymy po prostu na większe zrozumienie dla naszych postulatów. Takie zmiany można wprowadzić bez szkody dla systemu kaucyjnego już teraz. 

Natomiast relacje z handlem są dużo trudniejsze do rozwiązania. Pojawiają się pomysły zwiększenia roli państwa, wpływania na relacje handlowe. Jestem tutaj sceptyczny, gdyż byłem świadkiem wielu spotkań z udziałem przedstawicieli rządów różnych opcji, niektórych sieci handlowych i naszej branży, z których nic nie wynikało. Zapewne jedynym rozwiązaniem dla zapewnienia lepszej pozycji negocjacyjnej z handlem jest konsolidacja przetwórstwa. 

europejski zielony ład i raportowanie ESG
© zppm

Innym elementem, o którym wiele się mówi, jest animal welfare i nadchodzące w związku z nim oczekiwania handlu wzorem rynków zachodnich. W jakim stopniu jesteśmy przygotowani do wymagań w tym zakresie?

Już obecnie w Niemczech dwie duże sieci handlowe wprowadzają rozwiązania promujące mleko tylko od gospodarstw wolnostanowiskowych. Zwracam uwagę, że rynek niemiecki jest dla nas niezwykle istotny i wszystko, co tam się dzieje, wcześniej czy później trafi do nas. Zatem należy się spodziewać pewnej presji na zmianę sposobu hodowli wzmocnionej zachętami finansowymi. Jako pierwsi zapewne będą musieli się dostosować ci z naszych przetwórców i dostawców mleka, którzy eksportują swoje towary do Niemiec. Już teraz widać, że kwestie dobrostanu zwierząt będą istotne dla handlu, zatem ten problem będzie wymagał podejmowania szybkich działań po naszej stronie. I tu pojawiają się koszty. Skąd w tak trudnej sytuacji wziąć środki na dostosowanie obór i spełnienie wymogów? To będzie ogromne wyzwanie dla naszych producentów. 

© fm

Nie sposób nie poruszyć tu tematu spraw klimatycznych: pojawiają się głosy, że w imię zmniejszenia emisji metanu i CO2 należałoby zmniejszyć pogłowie krów i zmienić dietę na bardziej roślinną. Czy ratowanie klimatu można realizować bez takich radykalnych posunięć?

W Irlandii pojawiły się propozycje, aby co roku zmniejszać liczebność tamtejszych stad o 65 tys. sztuk w celu osiągnięcia zmniejszenia irlandzkiej emisji o 51% do 2030 r. Oznaczałoby to znaczące osłabienie tamtejszego przemysłu mleczarskiego bez gwarancji, że uzyskane efekty spełniłyby założenia. Jak stwierdził jeden z uczestników dyskusji na moim profilu na LinkedIn, jest to podejście rodem z Excela bez oglądania się na prawdziwe życie. Bo spożycie mleka przez takie rozwiązania nie zmaleje, będzie ono zrekompensowane przez inne kraje, gdzie produkcja nie będzie tak ekologiczna. Obecnie wydaje się, że jedynym rozwiązaniem jest wdrażanie zasad rolnictwa regeneratywnego i węglowego, aby dzięki nowoczesnym sposobom upraw i hodowli minimalizować wpływ mleczarstwa na klimat. Zatem tylko rozwiązania oparte o naukę są odpowiedzią na wyzwania klimatyczne, a nie wydawałoby się łatwe i szybkie, ale złudne propozycje natychmiastowego rozwiązania tego skomplikowanego problemu.

Dziękuję za rozmowę
Janusz Górski

Zobacz także