
Stawka celna do Chin na nabiał nierówna dla wszystkich

To ciąg dalszy wymiany ciosów między Chinami i UE na polu gospodarczym. Po ustanowieniu unijnych ceł na chińskie samochody elektryczne branża mleczarska została wzięta przez Chiny na celownik w sporze handlowym. Obecnie relacje handlowe weszły w nową fazę. Po zakończeniu dochodzenia antysubsydyjnego, które trwało od sierpnia 2024 r. Chiny, po przeprowadzeniu ostatecznej analizy, zdecydowały się na obniżenie stawek w porównaniu do bardzo wysokich ceł tymczasowych z grudnia 2025 roku (które wynosiły od 21,9% do 42,7%).
- stawka standardowa: 11,7% – dotyczy większości eksporterów z UE
- stawka preferencyjna: 9,5% – dotyczy grupy ponad 50 wybranych firm.
Firmy Lactalis, Arla Foods oraz Zanetti – zostały zakwalifikowane do niższego progu celnego (9,5%) z powodu pełnej współpracy w dochodzeniu: chińskie Ministerstwo Handlu (MOFCOM) nagrodziło firmy, które aktywnie uczestniczyły w procedurze antysubsydyjnej. W przeciwieństwie do firm, które nie odpowiedziały na wezwania chińskich władz (i zostały obłożone stawką karną), Lactalis, Arla i Zanetti przeszły proces weryfikacji, który wykazał mniejszy wpływ unijnego wsparcia na ich ceny eksportowe do Chin.
Najwyższą stawką karną (ok. 42,7% w fazie tymczasowej) zostały objęte firmy, które odmówiły współpracy, w tym m.in. niektóre podmioty należące do grupy FrieslandCampina.
Zdaniem Agnieszki Maliszewskiej z Polskiej Izby Mleka wprowadzone cła obliżą naszą konkurencyjność na chińskim rynku w jeszcze większym stopniu. Komisja Europejska zapowiada postępowanie przed WTO od momentu ostatecznego ogłoszenia ceł przez Chiny, ale postępowanie może trwać 2–3 lata. Postępowanie WTO nie wstrzymuje cen i będą one obowiązywały bezwzględnie od dnia ogłoszenia przez Chiny.
To jeden z powodów, które skutkować będą presją na obniżkę cen surowca w Europie.
