
Możemy utracić rynek chiński. Rośnie konkurencja z USA

Zapytaliśmy Agnieszkę Maliszewską, wiceprezydent Cogeca, prezes i dyrektor biura Polskiej Izby Mleka co możemy zrobić, aby odpowiednio wcześnie reagować na zagrożenia o charakterze kryzysowym. – Przede wszystkim musimy analizować materiały i informacje, którymi dysponujemy, a także bardzo szybko reagować na wszelkie symptomy dotyczące rynku światowego. Dzisiaj wiemy, że rynek ten zmienia się w sposób bardzo znaczący. Wyrośli nam konkurenci na światowych rynkach, którzy do tej pory byli naszymi importerami. Nie możemy też być spokojni o przyszłość naszego eksportu do krajów Mercosur, ponieważ Argentyna jest dużym producentem między innymi mleka w proszku. Dzisiaj jedną z naszych głównych broni będzie dobra informacja i szybka analiza.
– Oczywiście nie możemy zapomnieć o standardowych formach pokazania naszego produktu i walki o rynek między innymi na targach międzynarodowych oraz poprzez uczestnictwo w różnego rodzaju działaniach promocyjnych wspierających otwarcia nowych rynków. Jednak najistotniejsze w tej chwili wydaje się zastosowanie systemowych mechanizmów reagowania na sytuację kryzysową i to jest zadanie Komisji Europejskiej. Zadaniem z kolei naszej administracji, w tym ministra rolnictwa, jest podjęcie natychmiastowych działań zmierzających do tego, aby zacząć budować naszą polską markę, w tym działania dyplomacji handlowej, np. w krajach Marcosur. Warto też analizować zachowania konsumentów zwłaszcza tam, gdzie możemy sprzedawać nasz produkt finalny.
– Patrząc na światowe tendencje i trendy w zachowaniach największych firm sektora mleczarskiego, bez wątpienia powinniśmy myśleć o konsolidacji – i to szeroko pojętej. Patrząc na największe firmy, które w ubiegłym roku dokonały potężnych konsolidacji, my również – jako polski sektor mleczarski – musimy zacząć myśleć o tym bardzo poważnie, dlatego że handel staje się coraz trudniejszy. Warto wspomnieć, że kończy się procedura dotycząca nałożenia dodatkowych ceł przez Chiny na unijne sery i śmietanę. Pod koniec grudnia 2025 r. chińskie władze poinformowały, że zostaną one objęte dodatkowymi cłami od 21,9 do 42,7%. 30 stycznia 2025 w czasie spotkania GDC chińskie Ministerstwo Handlu opublikowało komunikat w sprawie ostatecznej decyzji. W tym względzie dobra informacja jest taka, że cła zostały znacznie obniżone w stosunku do ceł wstępnych i wynoszą od 7,4% do 11,7% w zależności od kraju, a nawet firmy. Dla Polski te cła wynosić będą 11,7%. Zła informacja jest taka, że wprowadzone cła obniżą naszą konkurencyjność na chińskim rynku w jeszcze większym stopniu. Komisja zapowiada postępowanie przed WTO od momentu ostatecznego ogłoszenia ceł przez Chiny. Postępowanie może trwać 2–3 lata. Postępowanie WTO nie wstrzymuje cen i będą one obowiązywały bezwzględnie od dnia ogłoszenia przez Chiny. Jednoczenie potwierdzono, że Chiny postanowiły zwiększyć samowystarczalność. Budują swoją potęgę i bardzo ograniczają import. W kwestii umowy o wolnym handlu z Mercosur: teoretycznie może ona mieć dobry wpływ na unijny sektor mleczarski, patrząc na 30 tys. ton sera i 10 tys. kontyngentów dla mleka w proszku. Jednakże w tym samym czasie Argentyna wychodzi na dużego producenta mleka w proszku, co od razu osłabiać będzie nasze możliwości eksportowe. Co do Indii i umowy handlowej z tym krajem – w dokumencie nie zawarto nic na temat mleka.
Jakie zagrożenia i szanse widzi Pani w perspektywie całego roku?
Zagrożenia to na pewno rosnąca konkurencja z wielu krajów, np. USA, gdzie skala produkcji jest wielka w porównaniu z naszą, europejską. Tam koszty produkcji są znacznie niższe. Kolejne zagrożenie to utrata rynku chińskiego, który staje się coraz bardziej samowystarczalny.


