Serwis www.forummleczarskie.pl wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji, które pozwalają lepiej adaptować stronę do potrzeb i preferencji Czytelników oraz budować statystyki dotyczące oglądalności. Cookies można wyłączyć w każdej chwili w ustawieniach przeglądarki internetowej. Brak takiej zmiany oznacza możliwość zapisu w pamięci urządzenia. Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce prywatności. Zamknij

dr hab. Małgorzata Ziarno, prof. SGGW, SGGW w Warszawie, Forum Mleczarskie Biznes 1/2017 (27)
dr inż. Dorota Zaręba, ZSSG w Warszawie

Dodatki do żywności:

Czysta etykieta – trudności i szanse

O „czystej etykiecie” napisano już bardzo wiele i jest to uzasadnione. Konsumenci interesując się wpływem różnych składników produktów żywnościowych na własne zdrowie, uświadamiają sobie jaki jest skład tego, co spożywają. Nie chcą w żywności „chemii”. Nowocześni konsumenci, dbający o siebie, sięgają chętnie po żywność naturalną czy nisko przetworzoną. Badania ankietowe społeczeństwa dowodzą, że wyedukowani i świadomi konsumenci wybierają żywność przede wszystkim na podstawie informacji umieszczanych na etykietach opakowań. Dlatego konsumenci oczekują również, że na tych opakowaniach informacja o składnikach będzie podana w formie czytelnej i jednoznacznej. Producenci żywności, chcąc sprostać oczekiwaniom i potrzebom konsumentów, starają się eliminować z produktów różne dodatki (szczególnie substancje dodatkowe), które są źle postrzegane i nazywane przez konsumentów „chemią” lub „składnikami sztucznymi” i zastępować je składnikami naturalnymi, dobrze kojarzącymi się. Ten kierunek eliminacji wszelkich dodatków z numerem „E” okazuje się już trwale zakotwiczony w świadomości współczesnych konsumentów oraz producentów.

Ale czy te zmiany czyszczenia etykiety przynoszą tylko same korzyści? Czy nie ma żadnych wad idei „czystej etykiety”? Można nad tym długo dyskutować, gdyż okazuje się, że o ile stosowanie substancji dodatkowych do żywności jest regulowane prawem, to jednak w przepisach prawnych nie ma zdefiniowanego terminu „czystej etykiety”. Z prawnego punktu widzenia nie ma czegoś takiego jak „czysta etykieta”. Opinie krążące wśród konsumentów wskazują zaś, że termin ten jest różnie rozumiany. Według jednej z wersji, termin „czystej etykiety” oznacza takie etykietowanie produktu, na którym nie ma wymienionych numerów „E” substancji dodatkowych, mimo że są użyte, a tylko podane są nazwy tych dodatków. W opinii wielu konsumentów nie tylko numery „E” brzmią „obco”, ale także ich nazwy, co daje skojarzenie z czymś nienaturalnym. Dlatego, w innym podejściu do terminu „czystej etykiety”, jest on rozumiany jako proces oczyszczania produktu z dodatków nie tylko na etykiecie, czyli mówiąc najprościej – uzyskuje się produkty bez substancji „sztucznych”. Oznacza to eliminację źle kojarzonych substancji dodatkowych o nadanym numerze „E”, zarówno z technologii jak i receptury oraz zastępowanie ich składnikami naturalnymi lub preparatami nieposiadającymi nadanego statusu substancji dodatkowej do żywności (czyli nieposiadających numeru „E”). Dla konsumentów, w ten sposób rozumiejących „czystą etykietę”, idea ta jest przejrzystą deklaracją producenta dot. składu produktu żywnościowego, w której świadomie i uczciwie rezygnuje z dodatków do żywności. Na przykład, stosuje dodatek ekstraktów z barwnych owoców lub warzyw na miejsce barwników, albo używa ekstraktu drożdżowego, zamiast glutaminianu sodu (zwrot „ekstrakt drożdżowy” umieszczony na etykiecie produktu brzmi przyjaźniej dla konsumentów niż „E 621, glutaminian sodu”). Dla jeszcze innych konsumentów produktami o „czystej etykiecie” są produkty naturalne o bardzo korzystnym profilu żywieniowym. Niektórzy widzą w tej grupie żywności produkty o zredukowanej zawartości soli kuchennej, cukru, tłuszczu lub ogólnie rozumianej wartości energetycznej. W jeszcze innym rozumieniu pojęcia „czystej etykiety” produkt ma charakteryzować się jak najkrótszą listą składników, minimalnym stopniem przetworzenia, i najlepiej, powinien być również wytwarzany tradycyjnymi metodami.

Jak wynika z powyższego zestawienia, termin „czysta etykieta” nie jest klarownie i jednoznacznie rozumiany przez społeczeństwo, co może mieć pewne niebezpieczne konsekwencje zarówno dla konsumentów, jak i producentów żywności.

Od kilkudziesięciu miesięcy pojawiają się informacje o wysokiej zawartości cukru w smakowych mlecznych napojach fermentowanych. Aby zszokować konsumentów, dla porównania przytacza się w mediach zawartość cukru w napojach typu cola, która okazuje się mniejsza niż w niektórych owocowych mlecznych napojach fermentowanych. Czyżbyśmy byli świadkami wpisywania sacharozy na listę niechcianych składników żywności? Wszystko na to wskazuje.

copyright
Nathusius Investments Sp. z o.o © 2008-2017
02-920 Warszawa
ul. Powsińska 23/6
tel: 22 642 43 12, fax: 22 642 36 25