PIM: Będziemy musieli poczekać

Rozmowa z Agnieszką Maliszewską,
wiceprezydent Cogeca, prezes i dyrektor biura Polskiej Izby Mleka
Janusz Górski: Pani Agnieszko, rozmawiamy w niekorzystnym dla mleczarstwa momencie cyklu koniunkturalnego. Jak Pani ocenia przygotowanie krajowej branży na te zjawiska cenowe?
Agnieszka Maliszewska: Trudno jest przygotować się na taki kryzys, z jakim dzisiaj mamy do czynienia w całej Unii Europejskiej. Pewnego rodzaju sygnały otrzymaliśmy już we wrześniu ubiegłego roku, kiedy widać było, że w wielu krajach wspólnoty zaczynają powoli spadać ceny mleka, a rynek staje się coraz bardziej wymagający, jeżeli chodzi o presję cenową. Oczywiście jedną z pierwszych reakcji we wszystkich krajach przy tak wysokiej nadprodukcji było obniżanie cen mleka rolnikom. Warto zaznaczyć, że Komisja Europejska w 2024 r. wskazywała na znacznie niższą niż faktyczna produkcję europejskiego mleka. Dobre ceny zbycia, zwłaszcza masła, połączone z niską ceną paszy (warto dodać: paszy wysokobiałkowej) zwiększyły unijną produkcję.
Czy jesteśmy już w dołku cenowym, czy jest on przed nami?
Wiele wskazuje na to, że pomimo lekkiej stabilizacji cenowej produktów mleczarskich będziemy musieli poczekać co najmniej pół roku na odbicie od dna. Niemal każdy kraj Unii Europejskiej wskazuje na znaczącą nadprodukcję rok do roku. Temat mleka i kryzysu w sektorze mleczarskim po raz pierwszy w mijającym tygodniu pojawił się podczas Rady Ministrów Rolnictwa w Brukseli. Węgierski minister rozpoczął dyskusję na temat potrzeby zastosowania nadzwyczajnych środków pomocy dla sektora mleczarskiego. Inne kraje członkowskie również uznały ten problem za ważny i zaproponowały Komisji Europejskiej kilka rozwiązań podczas posiedzenia Grupy Roboczej Mleko Copa-Cogeca. Całe spotkanie poświęcone było analizie unijnego sektora mleczarskiego ze szczególnym uwzględnieniem kondycji unijnych rolników i spółdzielni mleczarskich. Komisja Europejska zauważyła znaczący wzrost produkcji mleka surowego – o ponad 12% w całej Unii. To znacząco różni się od prognoz, jakie przedstawiała Komisja w ostatnich latach. A jednocześnie Komisja wskazała na kilka elementów, które przyczyniły się do wzrostu kryzysu w krajach wspólnoty.
Jednym z elementów wpływających na pogarszającą się koniunkturę na europejskim rynku mleka jest wzrost produkcji w krajach trzecich. Np. Stany Zjednoczone w 2025 r. odnotowały ponad 5% wzrost produkcji. Niemal we wszystkich krajach trzecich produkcja okazała się znacząco wyższa od zakładanej, a spowodowały to dobre ceny tłuszczu, ale przede wszystkim – niska cena paszy. Komisja Europejska poinformowała, że w grudniu 2025 r. średnia cena mleka surowego była niższa niż średnia z ostatnich pięciu lat, natomiast ceny masła rosły znacząco. Bardzo wysoka produkcja w Stanach Zjednoczonych i w innych krajach trzecich przyczyniła się do osłabienia unijnego rynku. Komisja wskazała na dość niepokojące elementy wynikające z rosnącej pozycji eksportowej Argentyny. I chociaż Argentyna eksportuje głównie do krajów Mercosur, to jednak produkty takie jak mleko w proszku stanowią znaczący procent w eksporcie na rynek Algierii. A to z kolei przyczynia się do wypierania nas jako europejskich producentów z tego rynku. Obserwować można lekkie wzrosty eksportu z Unii Europejskiej do takich krajów jak: Arabia Saudyjska, Indonezja, Filipiny, Malezja.
Unia Europejska produkuje dziś 72 mld kg mleka. Pomimo kryzysu UE nadal jest konkurencyjnym eksporterem. Na rynku mamy bardzo dużo tłuszczu, wręcz nadprodukcję, i to jedna z przyczyn słabnącej ceny mleka.
Co możemy zrobić, aby odpowiednio wcześnie reagować na te zagrożenia? Jakie działania w obrębie technologii produkcji, umaszynowienia, robotyki, AI, sprzedaży i marketingu należy przedsięwziąć, aby lepiej przetrwać takie wahania koniunktury?
Przede wszystkim musimy analizować materiały i informacje, którymi dysponujemy, a także bardzo szybko reagować na wszelkie symptomy dotyczące rynku światowego. Dzisiaj wiemy, że rynek ten zmienia się w sposób bardzo znaczący. Wyrośli nam konkurenci na światowych rynkach, którzy do tej pory byli naszymi importerami. Nie możemy też być spokojni o przyszłość naszego eksportu do krajów Mercosur, ponieważ Argentyna jest dużym producentem między innymi mleka w proszku. Dzisiaj jedną z naszych głównych broni będzie dobra informacja i szybka analiza. Oczywiście nie możemy zapomnieć o standardowych formach pokazania naszego produktu i walki o rynek między innymi na targach międzynarodowych oraz poprzez uczestnictwo w różnego rodzaju działaniach promocyjnych wspierających otwarcia nowych rynków. Jednak najistotniejsze w tej chwili wydaje się zastosowanie systemowych mechanizmów reagowania na sytuację kryzysową i to jest zadanie Komisji Europejskiej. Zadaniem z kolei naszej administracji, w tym ministra rolnictwa, jest podjęcie natychmiastowych działań zmierzających do tego, aby zacząć budować naszą polską markę, w tym działania dyplomacji handlowej, np. w krajach Marcosur. Warto też analizować zachowania konsumentów zwłaszcza tam, gdzie możemy sprzedawać nasz produkt finalny. Sztuczna inteligencja w pewnym stopniu może nam pomóc, natomiast nie zdawałabym się tylko i wyłącznie na nią. Musimy się zdać na naszą mleczarską inteligencję. Patrząc na światowe tendencje i trendy w zachowaniach największych firm sektora mleczarskiego, bez wątpienia powinniśmy myśleć o konsolidacji – i to szeroko pojętej. Patrząc na największe firmy, które w ubiegłym roku dokonały potężnych konsolidacji, my również – jako polski sektor mleczarski – musimy zacząć myśleć o tym bardzo poważnie, dlatego że handel staje się coraz trudniejszy.
Warto wspomnieć, że kończy się procedura dotycząca nałożenia dodatkowych ceł przez Chiny na unijne sery i śmietanę. Pod koniec grudnia 2025 r. chińskie władze poinformowały, że zostaną one objęte dodatkowymi cłami od 21,9 do 42,7%. 30 stycznia 2025 w czasie spotkania GDC chińskie Ministerstwo Handlu opublikowało komunikat w sprawie ostatecznej decyzji. W tym względzie dobra informacja jest taka, że cła zostały znacznie obniżone w stosunku do ceł wstępnych i wynoszą od 7,4% do 11,7% w zależności od kraju, a nawet firmy. Dla Polski te cła wynosić będą 11,7%. Zła informacja jest taka, że wprowadzone cła obliżą naszą konkurencyjność na chińskim rynku w jeszcze większym stopniu.
Komisja zapowiada postępowanie przed WTO od momentu ostatecznego ogłoszenia ceł przez Chiny. Postępowanie może trwać 2–3 lata. Postępowanie WTO nie wstrzymuje cen i będą one obowiązywały bezwzględnie od dnia ogłoszenia przez Chiny. Jednoczenie potwierdzono, że Chiny postanowiły zwiększyć samowystarczalność. Budują swoją potęgę i bardzo ograniczają import.
W kwestii umowy o wolnym handlu z Mercosur: teoretycznie może ona mieć dobry wpływ na unijny sektor mleczarski, patrząc na 30 tys. ton sera i 10 tys. kontyngentów dla mleka w proszku. Jednakże w tym samym czasie Argentyna wychodzi na dużego producenta mleka w proszku, co od razu osłabiać będzie nasze możliwości eksportowe. Co do Indii i umowy handlowej z tym krajem – w dokumencie nie zawarto nic na temat mleka.
Jakie zagrożenia i szanse widzi Pani w perspektywie całego roku?
Zagrożenia to na pewno rosnąca konkurencja z wielu krajów, np. USA, gdzie skala produkcji jest wielka w porównaniu z naszą, europejską. Tam koszty produkcji są znacznie niższe. Kolejne zagrożenie to utrata rynku chińskiego, który staje się coraz bardzie samowystarczalny.
Dziękuję za rozmowę
Janusz Górski

