
Od czego zależy pozycja polskiego mleczarstwa?

- Niższe koszty pracy czy wzrost skali działania w mleczarstwie tracą na znaczeniu
- Staliśmy się 3. największym producentem mleka w Europie i 12. największym na świecie, ale nie jest to dane nam raz na zawsze
– Na znaczeniu zdecydowanie zyskują dziś koszty i ryzyka, które jeszcze kilka lat temu były traktowane jako kwestie dodatkowe albo „na później”. Mam na myśli energię, cyberbezpieczeństwo, odporność łańcucha dostaw, wymogi środowiskowe i dostęp do kapitału na modernizację – powiedział Marek Kapica, prezes zarządu Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich Zw. Rew. – Energia nie jest już tylko pozycją kosztową w Excelu – staje się elementem bezpieczeństwa operacyjnego zakładu. Z kolei ESG przestaje być tematem wizerunkowym, a staje się językiem rynku, finansowania i współpracy z odbiorcami. Równie wyraźnie rośnie znaczenie eksportu, bo to on daje części zakładów oddech i możliwość dywersyfikacji ryzyka.
– Tracą natomiast znaczenie te przewagi, które kiedyś były niemal oczywiste: relatywnie tania energia, niższe koszty pracy czy przekonanie, że sam wzrost skali wystarczy do utrzymania przewagi konkurencyjnej. Dziś sama skala już nie wystarcza. Potrzebne są jednocześnie efektywność, elastyczność i zdolność do szybkiego reagowania na zmiany rynku.
Zwróćmy uwagę, że w ostatnim 10-leciu staliśmy się 3. największym producentem mleka w Europie i 12. największym na świecie. Czy jesteśmy w stanie dalej rozwijać pozycję branży nabiałowej w Polsce na tle innych państw?
– Uważam, że tak – ale pod warunkiem, że nie uznamy dotychczasowego awansu za coś trwałego i danego raz na zawsze. Polska rzeczywiście umocniła pozycję trzeciego producenta mleka w Unii Europejskiej, a eksport w 2025 r. osiągnął rekordowy poziom. To nie są drobne sukcesy, tylko dowód, że przez lata zbudowaliśmy silny sektor surowcowy i przetwórczy. Natomiast kolejny etap rozwoju nie będzie już polegał wyłącznie na zwiększaniu wolumenu. Będzie weryfikował, czy potrafimy lepiej zarządzać wartością, marką, jakością, obecnością na rynkach zagranicznych i technologiczną odpornością zakładów. Mamy potencjał, by rosnąć dalej, ale konkurujemy już nie tylko ceną i skalą, lecz także zdolnością do spełniania coraz bardziej wymagających standardów. To oznacza, że przyszła pozycja polskiego mleczarstwa będzie zależała nie tyle od tego, ile mleka wyprodukujemy, lecz od tego, ile wartości dodanej zdołamy zatrzymać w kraju i jak silnie zwiążemy produkcję z nowoczesnym przetwórstwem i eksportem.
Więcej w Forum Mleczarskie Handel 4/26.
