Serwis www.forummleczarskie.pl wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies) w celu gromadzenia informacji, które pozwalają lepiej adaptować stronę do potrzeb i preferencji Czytelników oraz budować statystyki dotyczące oglądalności. Cookies można wyłączyć w każdej chwili w ustawieniach przeglądarki internetowej. Brak takiej zmiany oznacza możliwość zapisu w pamięci urządzenia. Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce prywatności. Zamknij

Analogi są kojarzone z produktami tańszymi i serami typu holenderskiego. Tymczasem wcale nie musi tak być. Dla przykładu Bloose 50% to swoista arystokracja z gatunku produktów pleśniowych wytwarzanych przez firmę Arla Foods. Bloose charakteryzuje się mocnym i wyrazistym aromatem oraz słonawym smakiem, który powstaje w procesie wielotygodniowego dojrzewania. Produkt zawiera 50% tłuszczu w s.m., podobnie jak większość serów pleśniowych. Jak podaje producent, Arla Bloose idealnie sprawdza się na pieczywie oraz jako dodatek do dań na ciepło – tj. sosy, zapiekanki, spaghetti, naleśniki. Innym przykładem może być oferta firmy Masmal, która wytwarza m.in.: Żółty Wiejski Typu Szwajcarskiego. Produkt wyróżnia się łagodnym, lekko orzechowym smakiem i słodkim aromatem. Charakteryzuje się nierównomiernymi, okrągłymi lub owalnymi oczkami wielkości grochu.

Grupa Polmlek posiada w swojej ofercie wyroby seropodobne Perła Warmii oferowane w 3 kg blokach oraz plastrach 150 g. Produkty te dedykowane są konsumentom o mniej zasobnych portfelach co nie zmienia faktu, że  jakość tych produktów ma być według producenta na najwyższym poziomie.


Szara strefa

Na dość pokaźną grupę osób, trzeba oceniać tych, którzy spożywają analogi bezwiednie, ponieważ stołują się w pizzeriach, barach, tanich restauracjach lub korzystają z cateringu. Tu presja na cenę sprzyja nadużyciom, bo trudno spodziewać się, żeby restaurator chciał się przyznać w menu, że używa „zamienników”. Skala tego procederu jest ogromna, a pragnący zachować anonimowość przedstawiciele mleczarni mówią, że 70-80% wiórków i plastrów stanowią analogi. Jeśli to prawda, możemy mówić o ukrytym oszustwie tych, którzy w karcie dań z premedytacją piszą „ser”.

Tomasz Barski Wiceprezes Zarządu ds. Handlu
w ZPM Mlecz Sp. z. o.o. w Wolsztynie (Grupa Lacpol)

Na przestrzeni ostatnich kilku lat rynek serów i produktów seropodobnych oraz masła ekstra i tłuszczów zastępczych polaryzuje się dość wyraźnie w dwóch kierunkach.

Pierwszy z nich wynika wprost z tzw. piramidy potrzeb Maslowa. Zgodnie z jej zasadami w dobie kryzysu najłatwiej jest oszczędzać na żywności. Sądzę, że trend do rozwoju produktów tanich wyraźnie zaznacza się na rynku już od dłuższego czasu – między sieciami toczy się prawdziwa bitwa o najtańszy koszyk zakupowy (w której notabene bardzo dobrze wypada jeden z graczy z segmentu hipermarketów).

Drugim kierunkiem jest rosnąca świadomość konsumentów, a co za tym idzie coraz większe ich oczekiwania co do jakości nabywanych produktów. Aby zapewnić wysokie wymagania swoich klientów, sieci nie kierują się już wyłącznie kryterium cenowym. Kładą dużo większy nacisk na jakość, a dopiero po pozytywnej jej weryfikacji pozwalają dostawcom złożyć ofertę cenową we wszelkiego rodzaju zapytaniach ofertowych czy aukcjach.

Moim zdaniem o tym, która z tych dwóch tendencji przeważy, zdecyduje moment wyhamowania obecnego kryzysu. Jeśli skończy się on w miarę szybko i branże znów wkroczą na ścieżkę rozwoju, będą powstawać nowe miejsca pracy i konsumpcja zacznie rosnąć, rozwój produktów tanich zostanie przyhamowany na rzecz produktów spozycjonowanych przynajmniej w segmentach value for money/mainstream. Jeśli kryzys potrwa, to tani segment będzie nadal bardzo aktywnie się rozwijał.

Powodzenie czy klapa?

Żyjemy w świecie dziesiątków opinii i dlatego także tu zdania są podzielone: są dostawcy, którzy uważają, że przyszłość należy do produktów z domieszką oleju roślinnego, podczas gdy inni są odmiennego zdania. Z jednej strony kryzys lub stagnacja gospodarcza jest impulsem do rozwoju oferty skierowanej do osób o najniższych dochodach. Z drugiej jednak strony klient jest coraz bardziej wybredny i chce coraz więcej za niższą cenę. Zdaniem Ireneusza Bracha, Category Managera w Real: – Klient nie chce mieć produktu mleko- czy seropodobnego i tzw. kryzys nie ma tu nic do rzeczy. Na rozbieżność zdań nakładają się także kwestie ideologiczne: są firmy, które wytwarzają wyroby seropodobne i takie, które zarzekają się, że nigdy ich nie wyprodukują. Coraz więcej jest jednak takich, którzy stwierdzają, że nie ma sensu walczyć z rzeczywistością, w której klient kupuje i to i to.

copyright
Nathusius Investments Sp. z o.o © 2008-2019
02-920 Warszawa
ul. Powsińska 23/6
tel: 22 642 43 12, fax: 22 642 36 25